XXXVIII „Pstrąg Hańczy” im. Krzysztofa Szerszenowicza - relacja

 

 

W tym roku, podobnie jak to ma miejsce od … wielu, wielu lat spotkaliśmy się w piękny kwietniowy wieczór w Stanicy Wodnej PTTK we Frąckach nad Czarną Hańczą aby rozegrać te chyba najstarsze w Polsce towarzyskie zawody pstrągowe. Ubiegłe lata jakoś niespecjalnie nas rozpieszczały jeśli idzie o złowione ryby, więc nic dziwnego, że tym razem sala Stanicy podczas uroczystej kolacji nie pękała w szwach.  Na frekwencję wpływ miał zapewne też fakt, iż tydzień wcześniej mieliśmy „Mistrzostwa Salmo Clubu w Wiązaniu Sztucznych Much”. Niemniej na starcie stawiło się nas coś około 20-tu. Ale nie o ilość a o jakość przecież chodzi! Zwłaszcza, że oprócz tradycyjnej już ekipy muszkarzy z Białegostoku i Suwałk, zaszczycili nas też swoją obecnością Panowie z Wiżajn (czyli tak serio, to zaprzyjaźniona ekipa firmy „Vision” – Mistrz Adam Sikora, Krzysiek „Arvin” Więcław i Piotrek Grybej). Ale o tym później…

Poranna, sobotnie tura odbyła się. Chyba… Nie, no odbyła się z pewnością, bo zgłoszona została do Komisji Sędziowskiej jedna rybka. Szczęśliwym jej łowcą okazał się Tomcio „Squrek” Surski, a zwierzę miało 43 cm i połakomiło się na streamera. Tura została mocno okrojona w czasie ze względu na wizytę naszych Gości, którzy jeszcze tego samego dnia musieli dotrzeć w okolice Trójmiasta.

Po obiadku mieliśmy baaardzo napięty i atrakcyjny program. Zaczęło się od „Vision Casting Day”, podczas którego mogliśmy sobie do woli porzucać najlepszym sprzętem „Vision’a” i obserwować w akcji prawdziwych Mistrzów! Ci którzy byli, wiedzą o czym piszę (prawda Artur?), a Ci których zabrakło niech sobie plują w brodę! Rzadko się trafia sposobność odbyć trening rzutowy pod okiem wielokrotnego Mistrza Świata w Wędkarstwie Muchowym, więc jak już coś takiego udało się zaaranżować, to postanowiliśmy to wykorzystać do maksimum.

Nie oznacza to, że zrezygnowaliśmy z pozostałych tradycyjnych wieczornych punktów programu. Gdy pomachaliśmy już białymi chusteczkami „Chłopcom z Wiżajn”. Rozpoczęły się zawody rzutowe. Ty razem wygrał je ten Osobnik, który w ostatnich latach zwyciężał w klasyfikacji wędkarskiej, czyli „Generalissimus” J. Widać spadeczek formy…

Następnie w powietrzu fruwały kawałki trawy, patyki, bardzo małe kamienie i kawałki kości. Czyli „fuuuuutbolllll”!!!! Ciężko mi jest (jako, że po kontuzji sprzed 2 lat nie uczestniczę w realizacji tej części projektu) napisać kto wygrał. Pewnie, ci którzy więcej zapłacili sędziemu. Wiem tylko tyle, że walka była zacięta a VAR wykorzystywany był wielokrotnie.

Czym była by Czarna Hańcza bez bani? Pewnie Czarną Hańczą bez bani… Ale w tym roku ponownie byłą z banią J. I z ogniskiem do wczesnych godzin porannych.

Tak więc rano nad rzeką tłoczno nie było. Nie powiem, że nikogo nie spotkałem, bo spotkałem liczne grono tych, którym „stan umysłu” nie pozwalał na jazdę samochodem. Pomimo to najpierw jakieś podłe pstrążystko wykorzystało mój „brak koncentracji” i popłynęło w siną dal ze streameram, a potem wyrwałem z „zaprzyjeźnionego” miejsca rybkę 38 cm. Jeszcze „Marek „Kwadracik” wyłowił potokowca na 36 cm i w ten sposób skompletowaliśmy „pudło”. Nie znaczy to, że pozostali z nas nie mieli kontaktu z pstrągami. Mieli. I to napawa delikatnym optymizmem.

Reasumując:

I miejsce i tytuł Mistrza AKW „Skish” w Wędkarstwie Muchowym – Tomek „Sqra” Skurski

II miejsce i brak jakiegokolwiek tytułu – Przemek „Lisu” Lisowski

III miejsce i jeszcze większy brak jakiegokolwiek tytułu – Marek „Kwadracik” Makiełkowski

A zawody rzutowe wygrał Marek „Generał” Kowalewski

 

Do zobaczenia nad Czarną Hańczą za rok. A wcześniej zapraszam Wszystkich na inne zawody organizowane przez „Salmo Club” w Białymstoku. Najbliższe to „Jętka 2018”.

Przemek Lisowski